Codziennie wykonują dla nas olbrzymią pracę. Filtrują krew, usuwają toksyny, regulują ciśnienie tętnicze, dbają o równowagę elektrolitową organizmu. Nerki – choć często o nich zapominamy – są jednym z kluczowych organów dla naszego zdrowia

Z okazji Światowego Dnia Nerek przypominamy jak ważna jest profilaktyka i uważność na sygnały, które wysyła nam organizm. Zapraszamy do lektury wywiadu z lek. Agatą Kopcik – nefrologiem pracującym w naszym szpitalu i naszej Stacji Dializ. W rozmowie odpowiedzi na pytania m.in.: jak wspierać nerki na co dzień, jakie badania profilaktyczne wykonać raz w roku i przede wszystkim na jakie objawy zwracać uwagę podczas oddawania moczu.

Angelika Kawecka: Pani Doktor, dlaczego nerki są tak kluczowym narządem dla naszego życia i zdrowia, a jednocześnie tak rzadko, może zbyt rzadko o nich myślimy? 

Lek. Agata Kopcik – nefrolog: Nerki są bardzo ważnym, kluczowym wręcz narządem naszego organizmu. Sam fakt, że są parzystym organem już świadczy o tym, że natura zadbała i wyposażyła nas w dwie nerki. To podkreśla ich rolę. Nerki pełnią funkcję filtra organizmu, to taka stacja filtracyjna, gdzie przepływająca krew oczyszczana jest z różnych toksyn, zbędnych produktów przemiany materii, ale również w ten sposób regulowana jest równowaga elektrolitowa. Nerki dbają o stałość środowiska wewnętrznego, w którym inne narządy mogą prawidłowo funkcjonować. Nerki regulują ciśnienie tętnicze. Natomiast musimy też pamiętać, że to nie tylko ta rola filtracyjna. Nerki są narządem, w którym powstają niektóre hormony, np. erytropoetyna. Jest to hormon, który zawiaduje produkcją krwinek czerwonych. W nerkach jest również uaktywniana witamina D3 odpowiedzialna za prawidłową gospodarkę kostną. Rola nerek jest absolutnie nie do przecenienia. Działają na różnych polach i dbają o stałość i równowagę naszego organizmu. Czemu mało o nich myślimy, mówimy? Rzeczywiście, to nie jest narząd z pierwszych stron gazet. Choroby nerek nie wysuwają się w przeciętnym rozumieniu jako najważniejsze choroby dla naszego zdrowia. To bardzo krzywdzące. W przypadku zaburzenia pracy nerek pojawia się ryzyko sercowo-naczyniowe. Jest to bardzo ważne! Chcę żeby to mocno wybrzmiało: jeżeli chorują nerki, to chorują nasze naczynia, choruje nasze serce, jest zdecydowanie przyspieszone ryzyko miażdżycy i jej powikłań. To globalne wyzwanie - choroby nerek i w ich kontekście zaburzenia sercowo-naczyniowe o czym się nie pamięta.

Przewlekła choroba nerek przez długi czas może nie dawać wyraźnych objawów. Jakie subtelne sygnały powinny wzbudzić czujność pacjenta i skłonić go do konsultacji najpierw z lekarzem rodzinnym, a potem z nefrologiem? 

Musimy być czujni, bo nerki nie przypomną nam tak szybko o sobie. One chorują w ciszy. Przebieg chorób nerek jest często skąpoobjawowy, albo wręcz bezobjawowy i pacjent może się nie zorientować, że coś złego dzieje się z nerkami. Musimy na pewno obserwować jak oddajemy mocz. Czy jest to regularne oddawanie w dzień z nocną przerwą, czy oddajemy podobną ilość moczu. Wszelkie zaburzenia dotyczące oddawania moczu mogą wskazać, że coś dzieje się z naszymi nerkami. Takie subtelne objawy to konieczność częstego oddawania moczu w godzinach nocnych. To powinno nas zawsze zaniepokoić. Obserwujmy też sam mocz. Pienienie moczu jest pierwszym objawem świadczącym o tym, że do moczu dostaje się białko. Jest to wczesny wskaźnik uszkodzenia nerek. Domieszka krwi również może świadczyć o uszkodzeniu nerek. Bardzo ważna sprawa, która chciałabym żeby wybrzmiała, to problemy z ciśnieniem tętniczym. Nie zawsze kojarzymy, że nadciśnienie, trudno leczące się ciśnienie to może być wczesny objaw chorób nerek. Nerki bardzo często są przyczyną nadciśnienia tętniczego, natomiast mogą też być ich ofiarą. Nie mniej, zmiana częstotliwości oddawania moczu, pienienie się moczu, to wszystko powinno nas skłonić do obserwacji, czy nie dzieje się coś z naszymi nerkami. Taki objaw jest wspólny dla wielu chorób, ale też powinien zaniepokoić – przewlekłe osłabienie, zmęczenie, zaburzenia koncentracji. Często pojawiają się te objawy również w chorobach nerek.

Kto znajduje się w grupie największego ryzyka chorób nerek? Czy rzeczywiście cukrzyca i nadciśnienie to dziś główni "wrogowie" nerek?

Cukrzyca i nadciśnienie to rzeczywiście najczęstsze przyczyny chorób nerek, ale pamiętajmy, że mamy coraz bardziej starzejące się społeczeństwo. Podeszły wiek to czynnik, przez który ta grupa osób szczególnie powinna być obserwowana. Ludzie otyli, palacze tytoniu to również grupy ryzyka przewlekłych chorób nerek. Ci ludzie, którzy w rodzinie mieli chorujących na nerki, tu ważną rolę odgrywa ten czynnik genetyczny. Są niektóre choroby wręcz przekazywane z pokolenia na pokolenie. Musimy ocenić, czy mieliśmy przodków chorych na nerki, a potem spojrzeć na siebie, w jaki sposób żyjemy.

Jakie podstawowe badania każdy z nas powinien wykonywać profilaktycznie, aby ocenić pracę nerek? Czy badanie kreatyniny i ogólne badanie moczu wystarczą?  

Diagnostyka jest prosta. Wystarczą dwa badania, które są nie tylko dostępne, ale również refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Wystarczy tylko je zrobić. Stężenie kreatyniny w surowicy krwi i badanie ogólne moczu w zupełności wystarczą. Można je zrobić i w zakresie podstawowej opieki zdrowotnej, jak i specjalistycznej. Raz w roku w zupełności wystarczy. Z badania kreatyniny w krwi laboratorium wylicza nam szacowany wskaźnik przesączania kłębuszkowego. To wskaźnik EGFR. Badanie ogólne moczu też mówi nam bardzo dużo. Np. o tym czy nie ma białka w moczu, jaki jest osad moczu, czy nie ma w moczu nadmiaru leukocytów, erytrocytów. Bardzo istotne może być również badanie obrazowe – badanie USG. Warto również je zrobić raz w roku. Wśród osób z podwyższonym ryzykiem zachorowania na choroby nerek ważny jest wskaźnik ACR. Robimy to badanie przy okazji badania ogólnego moczu z porannego moczu. Od razu oznaczamy ten wskaźnik, który na wczesnym etapie pokazuje uszkodzenie nerek i warto w tych grupach ryzyka o nim też pomyśleć.

Jak styl życia - dieta, nawodnienie, przyjmowane leki - wpływają na kondycję naszych nerek? 

Bardzo ważny jest styl życia, sposób odżywiania. Mówimy na to niefarmakologiczne metody zapobiegania chorobom nerek. Nawodnienie jest kluczowe. Musimy się odpowiednio nawadniać, spożywać odpowiednią ilość płynów żeby nerki funkcjonowały prawidłowo. Jest to oczywiście uzależnione od warunków atmosferycznych. W upalne lato, przy podwyższonej temperaturze, kiedy się więcej pocimy i większe są straty płynów przez skórę, musimy wypijać odpowiednie ilości płynów. Prawidłowe nawodnienie jest kluczowe. Przeciętnie wystarczy około 2,5 l na dobę, plus dodatkowy litr w upalne dni. Jeżeli chodzi o dietę, to musimy pamiętać o tym, żeby nie spożywać pokarmów bogatych w sól. To czynnik ryzyka – sól. Dieta musi być zróżnicowana, bogata w warzywa, owoce. Warto też dbać o umiarkowany wysiłek fizyczny, o tę kondycję fizyczną ciała. Ważne jest dla nas tu wszystko co nie prowadzi do otyłości. To wystarczy.

Czy prawdą jest, że nadużywanie popularnych leków przeciwbólowych może prowadzić do uszkodzenia nerek? Jak bezpiecznie zatem je stosować? 

Jest to duży problem – nadużywanie leków przeciwbólowych. Przyczyna jest prosta i jednoznaczna, w przestrzeni publicznej pacjenci mają dostęp do reklam, gdzie powszechnie reklamuje się leki przeciwbólowe, a nie zdrowie. Tam jest reklamowany produkt. Taki apel do pacjentów i przypomnienie, że rzeczywiście te leki przeciwbólowe jak najbardziej mogą uszkadzać nerki, zwłaszcza te leki z grupy tak zwanych niesterydowych leków przeciwzapalnych. To są te leki powszechnie reklamowane, dostępne bez recepty. Przestrzegam pacjentów, żeby leki przeciwbólowe stosowali krótkotrwale, tylko wtedy gdy rzeczywiście są ku temu wskazania, zawsze w porozumieniu ze swoim lekarzem. Pamiętajmy, że to że lek jest bez recepty, to nie znaczy że jest mniej szkodliwy. Bierzmy je rozsądnie. Mając chorobę nerek sięgnijmy po leki przeciwbólowe, które w mniejszym stopniu uszkadzają chory narząd lub są całkowicie bezpieczne dla pacjenta. Nasz lekarz prowadzący wskaże nam takie leki, dlatego tak ważna jest zawsze konsultacja.

W którym momencie choroba nerek staje się na tyle zawansowana, że konieczne jest leczenie nerkozastępcze. W jaki sposób pacjent dowiaduje się, że zbliża się do tego etapu? 

Leczenie nerkozastępcze jest finałem nieleczonej lub zbyt późno rozpoznanej choroby nerek. Kiedy dochodzi już do trwałego uszkodzenia miąższu nerek. O tym kiedy należy je rozpocząć zawsze decyduje lekarz. To jest jego decyzja widząc pacjenta i jego stan. Ja wskazałabym tu na dwie krańcowe sytuacje. Pierwsza, wzorcowa sytuacja, wręcz idealna, kiedy my, lekarze nefrolodzy pacjenta z chorobą nerek widzimy wcześniej na wczesnych etapach choroby. Taki chory jest naszym pacjentem w Poradni Nefrologicznej, regularnie kontroluje się, robimy badania, wdrażamy wszelkie procedury i leczenie, aby spowolnić rozwój tej choroby. Muszę tu zaznaczyć, że w chwili obecnej mamy bardzo dużo leków nefroprotekcyjnych, które rzeczywiście spowalniają rozwój choroby. To jest bardzo ważne. Jeżeli wcześnie choroba jest rozpoznana, mamy pacjenta w poradni, stosujemy odpowiednie leczenie, to ten odstęp między rozpoznaniem choroby a włączeniem do leczenia nerkozastępczego jest bardzo długi. Pacjent się z tą perspektywą dializ oswaja. My przedstawiamy mu formy dializoterapii, to świadome włączenie. Czasem trwa to latami. Pacjent wówczas z pełną świadomością to zaczyna. Druga sytuacja, niestety bardzo częsta, polega na tym, że pacjent już ze schyłkową, skrajną niewydolnością nerek trafia na Izbę Przyjęć czy na SOR. Ponad połowa dializowanych pacjentów nigdy wcześniej nie była u nefrologa. To jest zatrważające. Pacjent taki trafia do szpitala i my już wiemy, widząc jego wyniki badań, jego stan, że on w trybie pilnym musi rozpocząć dializę. To jest wówczas szok dla pacjenta, dla rodziny, że jak to, przecież nic się nie działo, nie było żadnych objawów, a teraz nagle dializy.

Na czym dokładnie polega hemodializa i co w praktyce oznacza dla pacjenta rozpoczęcie takiej terapii? 

Pacjenci bardzo boją się słowa dializa. Kiedy mówimy o hemodializie pojawia się strach w oczach. Trzeba absolutnie inaczej do tego podejść. Dzięki hemodializie możemy żyć, możemy funkcjonować, to przedłuża nam fizycznie życie. Bez tego nie udałoby się tej choroby opanować i doszłoby do tragicznego finału. Pacjenci powinni to traktować jako szansę, zwłaszcza że obecnie leczenie dializami jest teraz leczeniem ogólnodostępnym. Najogólniej mówiąc dializa to proces, w którym oczyszczamy krew z toksyn i regulujemy naszą gospodarkę wodną. Właśnie to się fizycznie dzieje na dializie. Pacjent przyjeżdża na hemodializę, zawiaduje tym procesem urządzenie, które potocznie się nazywa „sztuczną nerką”. W tej maszynie jest dializator. Krew oczyszczana jest w nim z nadmiaru toksyn i z nadmiaru wody.

Jak wygląda codzienność w stacji dializ? Ile godzin trwa zabieg, jak często trzeba go wykonywać i jak pacjenci adaptują się do nowego rytmu życia?

Ustalono, że przeciętny czas trwania jednej dializy to 4 godziny. Zabieg jest powtarzany 3 razy w tygodniu. Są to zazwyczaj cykle: poniedziałek, środa, piątek lub wtorek, czwartek, sobota. Pacjent jest przywożony transportem do ośrodka dializ, jest to procedura szpitalna. Dializa odbywać się musi pod okiem wyspecjalizowanego personelu pielęgniarskiego i lekarskiego. Hemodializa nie jest jedyną dostępną formą dializy. Mamy również możliwość skorzystania z dializy domowej. Nie każdy pacjent dobrze reaguje na hemodializę, na to że musi często przebywać w szpitalu.

Czym różni się hemodializa od dializy otrzewnowej? Czy pacjenci mają wybór metody leczenia i od czego on zależy?

Kiedy znamy pacjenta, prowadzimy jego chorobę dajemy mu możliwość wyboru opcji leczenia. Mówimy o plusach i minusach hemodializy oraz o tej dializie w warunkach domowych czyli dializie otrzewnowej. To są dwa podstawowe typy leczenia – szpitalnie lub domowo. Zawsze na początek pacjentom w poradni proponujemy dializę otrzewnową, bo ona w wielu względach jest najlepsza na rozpoczęcie leczenia nerkozastępczego. Pacjent jest w warunkach domowych, wykorzystuje swoje naturalne błony jako błony dializacyjne, bo wszystko odbywa się w jamie otrzewnej. Nie ma dodatkowo tego kontaktu krwi ze środowiskiem zewnętrznym. I przede wszystkim jest ta ciągłość dializy, bo pacjent wykonuje ją codziennie w domu. Hemodializa jest tylko 3 razy w tygodniu. Pacjent stabilny ma tutaj absolutne prawo wyboru, jego preferencja ma znaczenie. U pacjentów włączanych w leczenie nerkozastępcze w trybie pilnym, a tych mamy bardzo dużo, mamy do zaproponowania wyłącznie już na ostro hemodializę, bo tu nie ma czasu na inną alternatywę. Pacjent zatruty, ze skrajną mocznicą, musi mieć pilnie wdrożone leczenie hemodializą.

Czy dializa oznacza rezygnację z pracy zawodowej, podróży, aktywności rodzinnych? Jakie są realne możliwości prowadzenia aktywnego trybu życia podczas leczenia? 

To szeroki problem i wielowątkowy, ale bardzo istotny. Rozpoczęcie leczenia dializami przewartościowuje nasze dotychczasowe życie. Zarówno osobiste, rodzinne, jak i zawodowe. Wszystko musimy dopasować do rytmu dializ, ale jest to jak najbardziej możliwe. Nie chciałabym żeby wybrzmiało, że dializa to koniec dotychczasowych aktywności. Jak najbardziej z dializą da się żyć. Trzeba dostosować je do rytmu naszego życia. Jest bardzo szeroka sieć ośrodków dializoterapii w Polsce, że możliwe jest podróżowanie. Nasi pacjenci jeżdżą i w okresach letnich i w celach odwiedzenia bliskich w innych miastach, wówczas w takich miejscach są dializowani na zasadach „dializ gościnnych”. Umawia się takie dializy między ośrodkami i pacjent może być przyjęty na dany czas poza swoim miejscem zamieszkania. Nawet pacjenci z naszego ośrodka korzystali z wyjazdów zagranicznych, bo jest ośrodek dializ na Sycylii i niektórzy jadą nawet na 2 miesiące letnie i tam się dializują. Dużo zależy od wewnętrznej chęci. Jeśli ktoś wygasza aktywność ze względu na dializę, to jest to jego decyzja. Natomiast absolutnie dializy nie są koniecznością, aby zmieniać całkowicie swoje życie, wystarczy je jedynie nieco przemodelować.

Jakie wyzwania medyczne i emocjonalne wiążą się z pracą w stacji dializ? Towarzyszą Państwo pacjentom przez wiele lat - to wyjątkowa relacja pacjent-lekarz?

My tę relację nawiązujemy często wcześniej mając już pacjenta w poradni. Widzimy jak dzięki dializom pacjent zaczyna normalnie funkcjonować. To fakt, są to czasem wieloletnie relacje. Rozmawiamy o dzieciach, mówią nam panie jak rodzą im się wnuki, to często są już relacje prawie rodzinne. Dla nas największym szczęściem jest, gdy możemy tego pacjenta zobaczyć w momencie gdy on wyjeżdża, bo jest wzywany na przeszczepienie nerki. My na dializach zawsze dążymy do tego żeby doczekać przeszczepu. Dializy to metoda pomostowa, która ma stworzyć przejście w leczeniu i przygotować do przeszczepienia nerki. Dla nas w tej relacji największa radość jest właśnie wtedy, gdy wyprawiamy tego pacjenta na przeszczep narządu. Zawsze żegnamy, życzymy powodzenia i wiemy że spełniliśmy ważny obowiązek, misję. Jest też niestety ten drugi kraniec. Pacjenci często mimo wieloletnich dializ, w którymś momencie dochodzą do tego ostatecznego rozwiązania choroby i często jesteśmy świadkami śmierci, albo na dializie albo dowiadujemy się od rodziny, że taki pacjent, pacjentka zmarli w domu. Jest to dla nas ciężka i znacząca chwila w tej relacji.

Czy przeszczep nerki zawsze jest najlepszym rozwiązaniem? Kiedy pacjent może zostać zakwalifikowany do transplantacji i jak wygląda taka droga?  

Przeszczep nerki to absolutnie najlepsze rozwiązanie. To najlepsza forma leczenia nerkozastępczego i to jest forma leczenia, która w pełni zasługuje na tę nazwę. Można powiedzieć, że przeszczepienie nerki zastępuje pracę tych nerek, które są już niewydolne. Dializoterapia tylko w części zastępuje funkcję nerki, tę najważniejszą czyli tę wydalniczą. Natomiast przeszczepienie nerki w pełni zastępuje i to jest takie właściwe leczenie. Każdy pacjent który kwalifikuje się do takiego leczenia i który wyrazi świadomą zgodę jest postrzegany jako kandydat do przeszczepienia nerki. Każdemu pacjentowi taką opcję leczenia przedstawiamy, Ponieważ to leczenie zabiegowe to najważniejsza jest świadoma zgoda pacjenta. Niektórzy pacjenci nie wyrażają tej zgody i wtedy temat dalej nie istnieje. Jeśli pacjent wyrazi zgodę to my prowadzimy całą procedurę kwalifikacyjną. Jest to szereg badań, począwszy od zebrania odpowiedniego wywiadu od pacjenta, wykonania mnóstwa konsultacji. Jest to procedura wykonywana przez lekarza nefrologa w stacji dializ. Jak zbierzemy te wszystkie dane pacjenta, przesyłamy je drogą elektroniczną do Regionalnego Ośrodka Kwalifikacyjnego. Dla nas, dla Częstochowy ten ośrodek jest w Katowicach i tam ostatecznie sytuacja pacjenta zostaje przejrzana. Jeśli wszystko jest w porządku pacjent zostaje wpisany na tak zwaną Krajową Listę Oczekujących. Lista ta jest już wspólna dla wszystkich pacjentów w Polsce. Pacjent uzyskuje status aktywny i oczekuje na przeszczepienie nerki. Dużo pracy trzeba wykonać żeby pacjenta zakwalifikować, ale to wszystko jest warte tego, aby pacjent miał szansę otrzymać nową nerkę. Nasz ośrodek nie jest ośrodkiem transplantacyjnym, pacjenci z naszego szpitala najczęściej jeżdżą do Katowic. Procentowo to byłoby najwięcej przeszczepień. Byli też w Szczecinie, Białymstoku, Poznaniu. Chcę też dodać coś optymistycznego na temat tych przeszczepień. To rzeczywiście nie jest jeszcze super rozwinięta, jeżeli chodzi o świadomość, metoda leczenia, ale ubiegły rok 2025 był rekordowym jeśli chodzi o ilość przeszczepionych nerek. Udało się przeszczepić 1227 nerek. To jest bardzo dużo. To były przeszczepienia od dawców zmarłych. Pamiętajmy, że mamy też dawstwo rodzinne, od dawcy żywego i w zeszłym roku było 69 takich przeszczepów. Ta liczba 1227 robi wrażenie i daje nadzieję na przyszłość, bo średnio około 2 tys. pacjentów oczekuje na przeszczep nerki, a około tysiąca dostaje. Jesteśmy w tej lepszej statystyce powyżej 50%.

Na zakończenie, gdyby miała Pani Doktor przekazać pacjentom tylko jedno przesłanie z okazji Światowego Dnia Nerek, co by to było? 

Jak chorują nerki to choruje cały organizm. Choruje serce, Pamiętajmy, że choroby nerek to bardzo ważny czynnik chorób sercowo-naczyniowych i niestety też zgony z przyczyn sercowo-naczyniowych. Przesłanie jest proste: dbajmy o nerki, badajmy się! Pamiętajmy o naszych nerkach, bo jak one zaczną o sobie przypominać, to może być już o wiele za późno, aby skutecznie je leczyć.